Strona Lilki i Błażeja Kwiatkowskich


Home > Franuś
Ostatnie zmiany:

z pamietnika ciazy; milosci sie nie dzieli, milosc sie mnozy ;)



gdy Cie jeszcze nie bylo...
4 sierpnia 2005

kiedy o tym pomyslalam, poczulam strach, poczulam wielka radosc rozdzierajaca serce. slowa te pisze z mysla o moim Franusiu. Moim trzecim dziecku. Kolejnym, majacym sie ze mnie urodzic. Jestem czarownica.

Dla mojego B. sa rzeczy wazniejsze, sa rzeczy cenniejsze od naszych dzieci, od naszych dni, nie ma go z nami. Mam czasem nadzieje, to da mu szczescie. Ze kiedys, kiedy bedzie juz sam, to mu wystarczy. Nie mam takiego rozumu zeby to ogarnac, nie mam az takiej woli, zeby za niego zadecydowac. To jego zycie, jego wybor, jego szczescie.
Dla mnie szczesciem jest moja Grudka, moja Amelka i moje jeszcze nie narodzone dziecko. Dziecko, ktore zyje w moich marzeniach, dziecko, ktore rosnie w moim sercu. Dzieki nim nie jestem samotna, dzieki nim mam dla kogo wstac rano, mam dla kogo zaplanowac swoje zycie. Mam dla kogo cieszyc sie i plakac. A jest to dla mnie bardzo wiele.
Jestem w naszym malzenstwie sama, "i choc ona wybrala jego" On jej nie chce. Szkoda dni na lzy z tesknoty za szczesciem, szkoda kazdej chwili, jaka ofiarowac moge moim dzieciom. Ktos kiedys powiedzial, ze mezczyzna potrzebny jest kobiecie po to, aby dac jej dziecko, moze to prawda? Moze tak ma byc? Chce mojego Franusia, choc tak w glebi serca, Boze wybacz mi, mam nadzieje, ze bedzie Amanda :)


9, 8, 7, 6...



12 sierpnia

Jeszcze go nie ma...
Wiem, ze nie będzie tak samo. Wiem, ze już nie będzie wielkiej niespodzianki, Marzen, uśmiechu, nadzieji na słodycz i miłość. Wiem jak wyglada trzepot skrzydel motyla, jak dusi radość, jak boli miłość. Wiem, czym sa nieprzespane noce, bol i strach, tesknota i rozpacz. Wiem czym jest samotność. Dluga i wgryzajaca się w dusze. Dzis jestem starsza, może bardziej doswiadczona? Czym ze wiec On będzie? Bedzie jak pierwsze morze, jego zapach, smak, zielony spieniony bezkres. Będzie jak zapach spalonej słońcem ziemi. Jak marzenie i szczescie. Mimo zaru, smutku tęsknoty wracam. Nie pozwala mi zapomniec. Nie pozwala mi odejść. Tak jest i teraz, kocham go, od kiedy pierwszy raz go poznalam, i wiem, ze będę szukac az zjade. Rozesmiana stojac po śmietnikiem, odnalazłam swój cel. I zachowalam w sercu jego obraz. Tracilam go i odnajdowałam w sobie, aby kiedys dac mu zycie. Dlatego porzuce smutek, porzuce strach aby spełnić swój cel. I mimo, ze jestem niekonsekwentna walczyc będę o swoje dziecko. Może tym razem się uda, może tym razem go odnajde.

12 listopada

jak to bylo? chcialam go, bardzo bardzo tak, ze bolalo. czy sie balam? sama nie wiem. moze... moze ze nie podolam, ze nie dam rady zajac sie nimi dwojgiem. balam sie ze juz nie bedzie odwrotu. ale zawsze sa jakies watpliwosci i jakis strach :) czy sie balam ciazy? nieee raczej nastepnych kilogramow:D inne znalam - juz pierwszego dnia ok wyliczalam na necie mozliwe dni, odwiedzialam chyba wszystkie bajbusy :) a pozniej ciezka praca, wyciaganie wilka wsrod owce i choc szczesliwa 14 zostala ominieta udalo sie. moze to byla poprzednia noc? a moze 15 rano? hm... fajne - szczesliwa 15ka :P wiedzialam, wiedzialam wczesniej! po czym? po czestych wizytach w wc, po mojej buzi i po nieokielznanym apetycie! nie chcialam jeszcze tego glosno powiedziec, nie chcialam wierzyc w kazimierzowe wyniki ale wbrew niebieskim kreskom wierzylam no i jest. moj dzidzius, moje drugie dziecko a moze czwarte? i bedzie, za 8 miesiecy bedzie tu z nami!!!


Nie wszystko muszę umieć. I tak jestem super!
22 listopada

pochmurny ciemny dzien. za dobra monete moge uznac fakt, ze nie wykipialo mi mleko na kakalko dla Blazusia :) mala marudzi w lozeczku, psy spia na dole. ooo i noworodek od wczoraj nie dziala. takie zycie.
siedze sobie przy komputerze starajac sobie wyobrazic zycie za 8 m-cy. znowu bedzie ciezko? znowu brak sily, 5 kg na plusie, wypadajace wlosy, zero kondycji, wszem ogarniajace zmeczenie :D ale juz wiem, ze to mija. pozniej jest juz tylko radosc, slodycz i szczescie przetkane nitkami trosk i problemow. ale jednak rozowe :)

moj maly swiat
moje male szczecie
moje zycie

Blazej
ja
Amelia
Grudka
Gizelda
i Pesteczek


2 grudnia 2005
poszlam do szpitala. to byla pierwsza oficjalna Franusiowa wizyta. bedzie smiechu co niemiara jak Franus okaze sie Amanda :) najpierw mikolajowe zakupy w wola park, pozniej fryzjer, kosmetyczka i 4 godz. czekania pod gabinetem. badanie - uff - jak to moga byc blizniaki??? godzina czekania na USG - jedno serduszko - tylko jedno!!! bije - Franus jest caly i zdrowy.
nie moglam opanowac drzenia rak, Jamelia uparcie patrzyla w druga strone nie chcac poznac nowego braciszka a ja ze scisnietym sercem nie moglam opanowac wzruszenia. moje dziecko, moj kolejny skarb. juz bez strachu spojrzalam w ekran aparatu, nie wiele widzac wiedzialam juz jak bedzie wygladal. ZW zaznaczyl jego kontur i wydal mi sie taki malenki, malenki kochany i moj, tylko moj. a moze moja ? :)


30 grudnia 2005

Amanda po raz pierwszy :)
Image Hosted by ImageShack.us



15 tydzien mojego zycia; historia lubi sie powtarzac





Free Image Hosting at www.ImageShack.us



tatus zostal skopany
14 marca (wtorek) pierwsze kopniaki dla mojego Blazeja, coz, widac synus poparl mamusie, a przyznam nalezaly sie, nalezaly, za te glupie smsy i wloczenie sie po basenach z ... niech to zostanie nasza tajemnica.

15 marca - caly brzuch dzis podskakiwal, lobuziak rosnie :)


mam juz 24 tygodnie

Franus :)




mama i Franus; 6 miesiac :)

(C)2005 Błażej Kwiatkowski